polski angielski niemiecki
Poniedziałek, 24 lipca 2017 r. Imieniny: Kingi, Krystyna, Michaliny
Uczennica trzebnickiego liceum na Filipinach

Agnieszka Wrzesińska jest uczennicą klasy 1b o profilu europejskim  w Powiatowym Zespole Szkół nr 1 w Trzebnicy. Wybór klasy w trzebnickim liceum należał do przemyślanych, Agnieszka bowiem interesuje się polityką, angażuje się także w działania społeczne, pracuje  jako wolontariuszka. Przez dwa tygodnie marca miała okazję wraz z grupą młodych ludzi z Dolnego Śląska uczestniczyć w międzynarodowym projekcie dotyczącym polityki młodzieżowej.

 

Oto relacja Agnieszki:

Dzięki współpracy stowarzyszenia Semper Avanti i Młodzieżowej Rady Miejskiej w Obornikach Śląskich miałam okazję jako młoda radna wyjechać na międzynarodowy projekt pt. „Lokalizacja krajowej polityki młodzieżowej – Młodzieżowa Konwergencja na rzecz Przedsiębiorczości, Zatrudnienia i Edukacji”. Odbywał się on w Tagbilaranie na wyspie Bohol na Filipinach. Projekt został zainspirowany działaniami polityki młodzieżowej funkcjonującej na Filipinach od lat 70., a wizyta studyjna służyła przede wszystkim poznaniu jej w praktyce.

od lewej: p. Bożena Magnowska, Agnieszka Wrzesińska i Rostislav Dimitrov

Projekt służył wymianie dobrych praktyk między zaangażowanymi politykami, młodzieżą, a w dalszej perspektywie ich społecznościami lokalnymi  na obszarze  bezrobocia i aktywizowania młodzieży w poszczególnych krajach. Służył także poszerzeniu wiedzy, zdobyciu nowych umiejętności, a także zmianie postaw młodzieży w Polsce.

 

Na szkolenie wyruszyliśmy w składzie 6 młodych radnych z Dolnego Śląska. W grupie znaleźli się: Paulina Dytko i Patryk Andrzejewski (MRM Żmigród), Agnieszka Wrzesińska (MRM Oborniki Śląskie), Karolina Kozakiewicz (MRM Jaworzyna Śląska), Mateusz Michalak i Jakub Błaszczyk (MRM Żarów) i dwoje  prowadzących projekt ze Stowarzyszenia Semper Avanti: p. Paulina Bilska- Marek i p. Marcin Skocz. 8 marca wczesnym rankiem  dla nas, młodych liderów, rozpoczęła się   podróż  życia. Najpierw pojechaliśmy busem na lotnisko w Pradze,  później pierwszy lot do Dubaju, chwila przerwy i przesiadka do samolotu do Manili. I tam pierwsze zderzenie z rzeczywistością ludzi mieszkających na Filipinach. I zderzenie bogactwa z biedą. To co tam zobaczyłam jest trudne do opisania w paru słowach. Pierwsze wrażenie, jakie odniosłam  to brud, smród i ubóstwo. Gdy zobaczyłam ulice Manili, na których mieszkają i żyją na co dzień całe rodziny, byłam w szoku. Słyszałam, że w biedniejszych i ciepłych krajach, takich jak Filipiny czy Indie tak właśnie  jest. Czym innym jednak o tym usłyszeć, a zupełnie inaczej zobaczyć na własne oczy. Obrazy biednej filipińskiej ulicy ogromnie mnie zaskoczyły, nie wyobrażałam sobie, że tak można funkcjonować i że ludzie żyjący  w dużo większej biedzie niż  mieszkańcy Europy  i tak są szczęśliwi, radośni i przyjaźnie nastawieni do innych. Szok kulturowy!

W stolicy Filipin kontrast pomiędzy ubóstwem a bogactwem rysuje się ostro. Idąc ulicą, widzimy ludzi żyjących na ulicy w skrajnej nędzy i np. nowoczesny, ładnie oszklony budynek tamtejszej galerii handlowej.  Wypływając z Manili, widziałam sporo biurowców. Podziwialiśmy  panoramę z portu i jednocześnie nie mogliśmy uwierzyć, że miasto kryje w sobie tak odmienne twarze.  Po wypłynięciu promem ze stolicy kierowaliśmy się do Cebu, gdzie czekała nas ostatnia przesiadka. Na promie zetknęliśmy się  pierwszy raz z tamtejszymi zwierzątkami, ponieważ … dzieliliśmy kajutę z małą myszką. Odbywaliśmy sesje zdjęciowe z Filipińczykami, dla których byliśmy atrakcją turystyczną, bo jednak rzadko kiedy mają możliwość zobaczenia białych ludzi. Zadziwiła  duża liczba personelu jak na taki nieduży statek. W samej restauracji, w której jedliśmy obiad, samych kelnerek pracowało  około ośmiu, dodam, że restauracja nie była jakoś bardzo duża, może wielkości przeciętnej sali lekcyjnej.

Za dnia w trakcie rejsu podziwialiśmy widoki, a  nocą, kto nie mógł zasnąć, dziwił się, praktycznie znikomemu oświetleniu wysp.

Po dość długim rejsie dotarliśmy do Cebu, tu  odebrał nas Owen i pomógł przemieścić się do innej części portu na kolejny statek, którym szybko dotarliśmy do Tagbilaranu.

I tak po długiej podróży prawie na koniec świata dotarliśmy na miejsce, w którym  byliśmy pierwsi z całej ferajny! :) Wciągu dnia i nocy dojeżdżali do nas kolejni uczestnicy. W projekcie brała udział młodzież z 7 krajów: Polski, Norwegii, Wietnamu, Bułgarii, Chin, Filipin i Danii. Było nas około 30 osób. Jak się z czasem okazało, wśród nas byli reprezentanci nie tylko z tych 7 krajów, przykładowo z  Danii przyjechały  osoby pochodzące  z Argentyny czy Portugalii. To było bardzo edukacyjne i ciekawe.

 

Pierwsze zajęcia  przeznaczono na „przełamywanie lodów”,  czyli  integrację uczestników. Następnie uczestnicy zostawali stopniowo wprowadzani w temat konwergencji. Po dość miłych i luźnych zajęciach zaczęła się ciężka praca i zdobywanie nowych umiejętności.

Na jednych z pierwszych zajęć mieliśmy okazję poznać tutejsze działanie młodzieżowej rady, politykę młodzieżową Filipin oraz obejrzeć promocyjny film o Bohol, a także  dokument o tutejszej młodzieżowej radzie miejskiej, który przypadł nam do gustu i zainspirował do działania na lokalnej niwie.

W kolejnych dniach omawialiśmy problem bezrobocia wraz z jego konsekwencjami. Aby go rozwiązać, zastanawialiśmy się nad jego przyczyną. Najdokładniejszym sposobem na przeanalizowanie tego problemu było stworzenie „drzewa problemu” – (analizuje się korzenie -przyczyny problemu oraz gałęzie - sposoby rozwiązania). Wszystkie analizy młodzież wykonywała w grupach międzynarodowych. Oczywiście językiem projektu był język angielski, dzięki czemu cały czas ćwiczyliśmy swoje umiejętności lingwistyczne.

Kolejne zadanie, tym razem w grupach narodowych, polegało na wykonaniu projektu dla lokalnego środowiska, który pomoże w jakimś stopniu w zmniejszeniu bezrobocia

W pierwszym tygodniu pobytu odbył się także wieczór międzynarodowy, na którym każdy kraj prezentował swoją kulturę. W trakcie wieczoru pojawiła się  okazja do zjedzenia smażonych bananów, czekolady z Danii, chińskich pierożków z mięsem, kapustą i jajkiem, polskiego bigosu i wiele innych ciekawych potraw. Oprócz przeróżnych smakołyków nie zabrakło tańców narodowych, filmików promocyjnych, quizów wiedzy o krajach czy polskich językołamaczy.

W drugim tygodniu odbywaliśmy wizyty studyjne na wyspie i prowadziliśmy rozmowy pomiędzy z  politykami z naszych krajów. 18 marca bowiem do Tagbilaranu, stolicy Bohol, dojechali politycy reprezentujący każdy kraj. Nasz kraj reprezentowały trzy osoby: p. Bożena Magnowska (radna mojej gminy, koordynatorka  Młodzieżowej Rady Miejskiej) , p. Sebastian Grajaszek z Jaworzyny Śląskiej ( radny tej gminy i opiekun Młodzieżowej Rady) oraz p. Łukasz Osiński- pełnomocnik marszałka ds. młodzieży woj. dolnośląskiego. Podczas tego pracowitego tygodnia  była okazja do przedstawienia systemu działanie rad młodzieżowych. Ponadto zaprezentowaliśmy  politykom problem bezrobocia na przykładzie strategii drzewa oraz omawialiśmy swoje projekty, które będą realizowane w gminach po powrocie.

W chwilach wolnych  zwiedziliśmy miejscowość, w której mieszkaliśmy. I tak w ramach dnia wolnego we wczesnych godzinach porannych, bo około godziny 5, ruszyliśmy na wyjazd na dwie okoliczne wyspy – Virgin Island i Balicasag. W okolicach Balicasag widzieliśmy delfiny, które nie skaczą tak wysoko jak w filmach,  i mogliśmy nurkując (pływanie z rurką i maską) podziwiać piękną rafę koralową. Virgin Island jest otoczona mielizną przypominającą  pierścień. Na tej mieliźnie mieszkańcy z okolicznych wysp osadzają swoje nieduże  stragany i sprzedają kokosy, muszle czy inne przedmioty. Virgin Island to bardzo mała wysepka, można ją w obejść w 30 minut, znajduje się tutaj także  rezerwat z zakazem wstępu, niestety.

 

 

 

Jeden dzień zorganizowany został przez miejscowy rząd. Mieliśmy okazję gościć u Prowincjalnego Administratora p. Alfonsa „Ae” Damalerro II, oraz u Major LMP National Treasurer p. Rosemarie Lim Imboy.

Ponadto gospodarze zaprosili nas na rejs statkiem, żeby  zwiedzić  Czekoladowe Wzgórza i drugi  najstarszy kościół na Filipinach zbudowanego w okolicach XVI w z rafy koralowej i kurzych białek oraz rezerwat tarsierów - miniaturowych małpek.

Nasza grupa została jeden dzień dłużej, dzięki czemu już po zakończeniu projektu zyskaliśmy jeszcze dobę na zobaczenie tego pięknego kraju. Wykorzystaliśmy go na nurkowanie i spacer po innej okolicznej wyspie Pamilacan. Wyspa była piękna, rafa koralowa także, widzieliśmy różne ryby i nawet węża morskiego, który jest podobno bardzo jadowity, ale mało agresywny. Zrobił małe zamieszanie, bo  podpłynął do nas i dotknął kilku osób, podobno mnie także, nie potwierdzam tego, bo niczego nie poczułam, a sam wąż uciekł.  Dziś wspominając na tę sytuację stwierdzam, że mieliśmy sporo szczęścia :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dzięki tego typu  wyjazdom  mamy okazję już jako bardzo młodzi ludzie poznać inne kultury, wielu niesamowitych ludzi, nabrać dystansu do naszej rzeczywistości i  przede wszystkim wymienić się dobrymi praktykami dotyczącymi działalności młodzieżowych rad i problemem bezrobocia wśród młodych osób.

Uważam, że cel projektu został osiągnięty- wzmocnił współpracę międzykontynentalną w dziedzinie polityki młodzieżowej. A to, czego się tam nauczyliśmy, jest wartością nie do przeceniania, wspomnienia zostaną do końca życia, mam nadzieję, że relacja z większością uczestników także.

Agnieszka Wrzesińska

Uczennica klasy 1b europejskiej w LO w Trzebnicy

 

 

 

 

 

 

 

01-01-1970
Galeria
Szukaj w artykułach
Lipiec 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31